Obóz tenisowy dla dzieci i młodzieży w Ustroniu

       Jeśli można w dwóch słowach opisać; wspomnienie, przygodę, ciężką pracę i świetną zabawę to najlepiej powiedzieć po prostu „Ustroń 2016 „.

       Ci którzy brali udział w Ganadorowym obozie tenisowym w tej pięknej miejscowości leżącej u podnóża gór

na południu Polski wcale nie będą się dziwić. Ci których tam nie było mogą nie dowierzać i żałować. Dwudziestu

ośmiu w większości zawodników naszego klubu na własnej skórze przekonało się czym tak naprawdę jest obóz tenisowy. 

        Już sama podróż dla większości z nas była niesamowitą przygodą. Dlaczego ? Nie było tu wygodnego autobusu,

który zawiózł nas z punktu A do punktu B. Podróż zaczęła się na Dworcu Wschodnim dla wielu naszych

podopiecznych była to pierwsza w życiu podróż pociągiem. Opóźnienie pociągu zmusiło nas do najszybszej

przesiadki w Katowicach i był to pierwszy sprawdzian szybkości i zorganizowania jaki stał przed naszymi

zawodnikami. Zrozumieją to na pewno przypadkowi przechodnie którzy w popłochu musieli uciekać przed pędzącymi

po peronie tenisistami z Warszawy. Pociąg relacji Katowice-Ustroń był pełen zadziwionych pasażerów,

którzy chcąc nie chcąc musieli ustąpić nam miejsca. Niektórzy pasażerowie wyrażali oburzenie, inni zaś pomagali

nam z walizkami. Po wielu godzinach w pociągu wreszcie dojechaliśmy do Ustronia a opóźniony pociąg nie chciał

za bardzo czekać aż wyładujemy wszystkie walizki. Jedna z nich została i pojechała do Nysy.

Na szczęście nie była to walizka żadnego z naszych uczniów lecz jednego z trenerów...


  

         No właśnie trenerzy. Trzech trenerów niczym muszkieterowie czuwali nad bezpieczeństwem całej ekipy. Byli tam

trener Oskar, Jarek oraz trenerka Kaja. Czwartym trenerem był trener Filip, który na co dzień mieszka w Ustroniu i od

czasu do czasu pojawiał się na lekcjach.

       Hutnik. To ośrodek w którym mieszkaliśmy. Położony na jednym ze wzgórz nie znajdował się na samych kortach.

Przyzwoite warunki i przepyszne posiłki wystarczająco wynagradzały nam poranne oraz wieczorne biegi na korty.

       No właśnie. Biegaliśmy wszyscy. No prawie wszyscy. Może nie zawsze większość ale mniejszość. Bieg na korty

był jednym z najciekawszych elementów obozu. Najpierw zbiegaliśmy ze wzgórza gdzie znajdował się nasz

hotel. Na dole pierwszy przystanek. Tu właśnie zaczynał się czubek. Czubek pod wzgórzem ? Tak jest. Czubkiem

nazywaliśmy najsprawniejszą ekipę, zawodników którzy docierali na przystanek jako pierwsi. Potem czekała

na nas przeprawa przez Wisłę wiszącą kładką. Biegnący tenisiści okazali się utrapieniem dla rowerzystów, którzy

nieustannie na nas krzyczeli gdy biegliśmy lasem. Na początku obozu nie wielu z nas dawało radę przebiec cały

ten dystans. Pod koniec w „Czubku” przybywało uczestników. Wreszcie gdy dobiegaliśmy do kortów zaczynały się

treningi. Czekający na miejscu trener Filip dziwił się dlaczego jesteśmy już rozgrzani.

Może gdyby choć raz przebiegł z nami ten dystans zrozumiałby... 

        Gdy Połowa z nas grała druga połowa miała zajęcia sprawnościowe w najróżniejszych miejscach. Okoliczne parki i

place zabaw były nas pełne. Gdy graliśmy w piłkę nożną przyłączali się do nas miejscowi. Gdy biegaliśmy na czas,

przechodnie zatrzymywali się, podziwiając naszą szybkość.Po za rowerzystami największym wrogiem okazał się deszcz.

On też nie dał nam rady. Wręcz przeciwnie. Dzięki niemu wzmocniliśmy się jeszcze bardziej bo musieliśmy biegać

troszkę dalej na halę tenisową. W niej na jednym korcie były treningi a na drugim zajęcia na „ Jumping Parku”.

Powrót z hali do ośrodka to oczywiście bieg ( lub marsz dla tych, którzy zostali w ogonie).

       Podczas obozu musieliśmy oczywiście wdrapać się na sam szczyt góry „Czantoria”. Był to chyba dla nas najcięższy dzień.

             Gdy wdrapywaliśmy się na szczyt wielu turystów krzyczało że nie damy rady. Nie mamy im tego za złe bo nie

wiedzieli z kim mają do czynienia. Nie wiedzieli ile potrafimy przebiec i jak potrafimy grać. Szkoda że nie widzieliśmy

ich min gdy byliśmy na szczycie. No właśnie szczyt. Na samej górze okazało się że jesteśmy na „Czantorii Małej” a

aby zdobyć całą górę musimy jeszcze podejść około trzydziestu minut na „Czantorię Wielką”. Tu podzieliliśmy się i

większa część z nas postanowiła wracać do Hutnika. Mniejsza część dotarła na samą górę na „Czantorię Wielką”

tuż przy granicy z Republiką Czeską. Podczas gdy większa część obozowiczów była już w ośrodku

my zmagaliśmy się z ulewą, która dopadła nas na całe szczęście u podnóża w drodze powrotnej. 

       Czy obóz tenisowy to tylko tenis i bieganie ? Oczywiście że nie. Dla większości z nas był to prawdziwy sprawdzian.

Uczyliśmy się porządku ( Bo trenerzy codziennie sprawdzali nasze pokoje). Kondycja przyszła sama.

No może za małą pomocą trenerów. Tęsknota za rodzicami ? Była.

Na szczęście nie było na nią zbyt dużo czasu.

Bo po za tenisem, bieganiem i zajęciami sprawnościowymi mieliśmy też zajęcia wieczorne, w których znalazł się

czas na ognisko, podchody, wielką Pizzę ! Nagrodą za cały trud było nocne oglądanie filmu ale wielu z nas nie pamięta jego końcówki... 

Spokojnie-to nie pokój,tylko nocne ogladanie filmów w auli.

 

Serdecznie zapraszamy dzieci oraz młodzież w wieku 7 – 15 lat na letni obóz tenisowy w Ustroniu.


Termin : 07-16.07.2016

    

W czasie obozu przewidziane w programie są:

- 4 h tenisa w grupach 4-5 osobowych

- sparingi

- zajęcia ogólnorozwojowe

video coaching (teoria z trenerem)

- biegi terenowe

- podchody, gry i zabawy, dyskoteka

- wycieczki okolicznymi szlakami

- basen (po za ośrodkiem)

 

   

     Zakwaterowanie:

Regionalny Leśny Ośrodek Edukacji Ekologicznej Leśnik,usytuowany w malowniczym krajobrazie Beskidów Śląskich.

 

Pokoje:

Wszystkie pokoje wyposażone są w sprzęt RTV, pełen węzeł sanitarny, telefony, internet Wi-Fi.

Pokoje 3, 4 osobowe i apartamenty ( pokoje dwu izbowe )

 

Do dyspozycji:

- siłownia

- sauna

- fitness

- grill

- miejsce na ognisko

   

  •    
        
    Wszystkie zajęcia będą prowadzić trenerzy naszego klubu oraz UKS Beskidy

     

    Obiekt treningowy:
    Nowoczesne oraz profesjonalne korty tenisowe klubu UKS Beskidy

    *wyżywienie 3 posiłki

  • *cena 1890

  • dojazd – transport własny bądź grupowy dojazd PKP z naszymi trenerami ( dodatkowo płatny)

     

     ZAPISY PRZYJMUJEMY TYLKO NA LISTĘ REZERWOWA !